Bez kręgosłupa i z kumulacją pecha


To była fatalna runda w wykonaniu IV-ligowego Jantara Ustka. Piłkarze z kurortu po 17 kolejkach mają zaledwie pięć punktów i zamykają ligową tabelę.

Jantar grał źle przez całą rundę. Właściwie od pierwszej do ostatniej kolejki ustczanie okupowali dolne rejony tabeli. Zaczęło się od dwóch porażek, przy czym ta odniesiona w drugiej kolejce była szczególnie dotkliwa. Jantar uległ wówczas na wyjeździe Orkanowi Rumia aż 1:8. W następnej kolejce nastąpił jedyny radosny moment w rundzie. Ustczanie po zażartej walce ograli na własnym boisku Start Mrzezino 1:0. Było to jedyne jesienne zwycięstwo piłkarzy z kurortu. Później nastąpiła seria czterech jednobramkowych porażek i dotkliwa przegrana 0:4 z rezerwami Arki Gdynia. Dzięki bezbramkowemu remisowi w 9 kolejce ustczanie zdobyli czwarty punkt. Później nastąpiła kolejna seria – tym razem sześciu spotkań bez zdobyczy punktowych, by na zakończenie tej części sezonu ustczanie wywalczyli jeden punkt za remis na własnym boisku z Wierzycą Starogard Gdański i przegrali na wyjeździe z Bałtykiem Gdynia 2:3.
Dwie ostatnie kolejki na długo zapadną w pamięci piłkarzy i kibiców Jantara. W pojedynku z Wierzycą ustczanie po 80 minutach gry prowadzili 2:0 i wydawało się, że dowiozą korzystny rezultat do ostatniego gwizdka arbitra. Jednak ten mecz nawet nie mógł się równać z rywalizacją w Gdyni z Bałtykiem. Po pół godzinie gry Jantar prowadził 2:0. Do przerwy było 2:1 dla ustczan. Ten wynik utrzymywał się do 89 minuty. W międzyczasie z powodu kontuzji jedyny bramkarz w ekipie musiał opuścić boisku i w jego miejsce stanął zawodnik z pola. Niestety w doliczonym czasie gry ustczanie dwukrotnie dali się zaskoczyć i z Gdyni nie wywieźli nawet punktu.
- To była jakaś kumulacja pecha – żali się szkoleniowiec ustczan. – Jeszcze nigdy w swojej pracy nie miałem takiego pecha. Nasze niepowodzenia naprawdę trudno racjonalnie wytłumaczyć. Pech prześladował nas praktycznie całą rundę. Siedem spotkań przegraliśmy różnicą tylko jednej bramki, gdzie wielokrotnie nadawaliśmy ton rywalizacji. Niestety w głupi sposób traciliśmy bramki w samych końcówkach. Z drugiej strony w wielu meczach już po kwadransie przegrywaliśmy dwoma, trzema bramkami i mimo ambitnej pogoni nie udało nam się wyrównać.
Jesienią ustczanie wywalczyli zaledwie pięć punktów, wszystkie przed własną publicznością. Piłkarze z Ustki w 17 spotkaniach zdobyli tylko 11 bramek przy 41 straconych. Najwięcej, bo trzy razy bramkarza rywali pokonał Radosław Budniak, przekwalifikowany z konieczności na napastnika. Dwa trafienia były dziełem Krzysztofa Pijanowskiego, Michała Haftkowskiego i Dariusza Małkowskiego. Po bramce strzelili Krzysztof Winiarski i Mateusz Mondrzejewski.
- Niestety przed sezonem zostaliśmy pozbawieni kręgosłupa – wskazuje jedną z przyczyn słabych wyników trener Raniszewski. – Klub opuścili najbardziej doświadczeni zawodnicy. W lecie odeszli zarówno pierwszy jak i drugi bramkarz. Musieliśmy ratować się juniorem. W obronie ubyli Darek Kozub i Mateusz Schabowski. W drugiej linii powstała luka po Darku Małkowskim i głównym rozgrywającym Tomku Wólczyńskim. W ataku natomiast brakowało nam bramek, które gwarantował w poprzednim sezonie Łukasz Stasiak.
Czy zespół Edmunda Raniszewskiego stać na podjęcie rywalizacji wiosną i obrona IV ligi dla Ustki? Do 17 ekipy w tabeli Wierzycy Starogard Gdański Jantar ma pięć punktów straty, do 16 Powiśla Dzierzgoń – osiem oczek. Drużyny, które dziś są na krawędzi między grą w barażach, a bezpośrednim utrzymaniem w IV lidze mają po 17-18 punktów. Trzeba jednak pamiętać, że słabo w III lidze spisuje się Rodło Kwidzyn i w przypadku spadku tej drużyny z ligi, zwiększy się liczba zespołów, które będą musiały opuścić IV ligę. Jantar natomiast ma do rozegrania jeden zaległy mecz. Trener ustczan pozostaje jednak optymistą.
- Mam nadzieję, że limit pecha już wykorzystaliśmy – mówi. – Poza tym w tej słabej rundzie dostrzegam jeden pozytyw, który może zaprocentować wiosną. Mimo naszych niepowodzeń chłopaki nie zrażali się i systematycznie trenowali. Jeśli dobrze przepracujemy zimę to w rewanżach zdobyte doświadczenie oraz odporność psychiczna powinny zaprocentować i przełożyć się na korzystny wynik.
Wkrótce na łamach „Dziennika Bałtyckiego” zaprezentujemy obszerny wywiad z trenerem Jantara Edmundem Raniszewskim.

Autor artykułu:

Comments are closed.